Jakie błędy popełniają młodzi przedsiębiorcy?

jakie bledy popelniaja przedsiebiorcy
Bardzo podoba mi się rosnąca moda na bycie przedsiębiorcą. Podoba mi się również fakt, że coraz więcej osób porzuca ciepłe posady, aby rozpocząć własny biznes. Przedsiębiorcza postawa to coś, co mi zawsze imponuje i uważam, że warto wspierać każdą osobę, która podejmuje tak trudną, ale jakże odmieniającą życie decyzję. W trakcie rozwijania moich projektów oraz współpracy z klientami podczas konsultacji, zauważyłem, że można wyodrębnić kilka kluczowych problemów, które zabijają w zarodku firmy o dużym potencjale.

Przedsiębiorca widzi tylko punkt A i Z.

Dzięki powszechnemu dostępowi do wiedzy i możliwości globalnej ekspansji projektów coraz więcej przedsiębiorców myśli o swoich firmach w międzynarodowych ramach. Zanim firma powstanie i zbuduje pozycję na rynku lokalnym posiada już globalne aspiracje, lub chęć podbijania czarnego lądu. Taki przedsiębiorca najczęściej widzi tylko dwa etapy rozwoju swojego projektu – dzień dzisiejszy i firmę, która generuje miliardy dolarów przychodu rocznie. Powstają coraz to nowsze projekty, które są Uberem branży stomatologicznej, Uberem branży meblowej, czy też nowym Facebookiem, lub pierwszą agencją interaktywną na czarnym lądzie ( choć jest tam ich już cała masa). A takie firmy nie powstały jako wielkie korporacje. Powstały jako małe projekty, których zadaniem było rozwiązanie istniejącego problemu.
Czy założyciele Google mogli rozpocząć swoją firmę od „Hej, załóżmy firmę, która będzie hegemonem internetu i będzie miała miliardy dolarów przychodu. Kupimy Youtube i kilka innych firm. Potem przygotujemy aplikacje do wszystkiego co możliwe i udostępnimy je w chmurze. Będziemy też decydować o tym, która strona znajdzie się wyżej w wynikach wyszukiwania.”
To przecież absurdalne. Wątpię aby w tamtym czasie wiedzieli o tym jak rozwinie się internet i jak odmieni komunikację. Tak samo Facebook nie powstał jako firma, która miała być największym portalem społecznościowym i drugim mocarzem internetu, który będzie odwiedzany przez co 7 osobę na świecie. Powstał jako portal, który miał ułatwić komunikację w obrębie jednej uczelni i pomóc w podrywaniu dziewczyn.
Skupianie się na zbyt dalekiej przyszłości i budowanie wielkiego obrazu powoduje, że założyciele popadają w perfekcjonizm i rozwijają je w zaciszu biur, a gdy pokazują je światu… często okazuje się, że nikomu nie są potrzebne i nie wnoszą żadnej nowej jakości. Ma to pewnie związek z mylnie rozumianym terminem jakim jest egzekucja. To nie jest proces tworzenia przełomowych rozwiązań w zaciszu. Egzekucja to umiejętność stworzenia A i jak najszybszego dotarcia do punktu B. Po dotarciu do B zbierany jest Feedback od grupy docelowej, wyciągane są wnioski a następnie cały Team pracuje nad ich wprowadzeniem. Następnie firma powinna jak najszybciej dotrzeć do punktu C i znowu uzyskać feedback, znowu wyciągnąć wnioski i kolejny raz udoskonalić swój produkt. I tak w kółko, aż do osiągnięcia punktu Z, który zdaje się w ogóle nie istnieć. Jednak aby mówić o egzekucji projektu to musi on być żywym, wiecznie rozwijającym się organizmem, który z dnia na dzień staje się lepszy i lepszy – nie dla założycieli, ale dla klientów. Inaczej jest to marnotrawienie czasu i zasobów.

Przepalanie pieniędzy. Marnotrawienie zasobów. Brak pracy u podstaw.

W pewnym sensie dobrnęliśmy już do granic absurdu, ponieważ na rynku jest więcej pieniędzy do zainwestowania, niż projektów, w które warto zainwestować. Dostęp do finansowania jest względnie łatwy, przez co młodzi przedsiębiorcy mają możliwość uczyć się biznesu bez potrzeby posiadania własnego kapitału. Taka sytuacja posiada bardzo dużo zalet, jednak posiada też swoje wady. Rozpoczynanie firmy z dużym kapitałem może upośledzać zdolność do zbierania feedbacku z rynku. W momencie gdy firma posiada duże zasoby finansowe może stać się głucha. Obecność gotówki na koncie może zniechęcać do słuchania rynku i dążenia do zwiększenia sprzedaży i ciągłego kontaktu z grupą docelową. Jednak gdy pieniądze się kończą często okazuje się, że projekt nie miał żadnych podstaw do zaistnienia. Operowanie marżą na poziomie 2-5% z transakcji, których dokonują użytkownicy… to dobry pomysł, ale pod warunkiem, że tych użytkowników jest wystarczająca ilość do pokrycia kosztów prowadzenia firmy.
Ostatnio miałem przyjemność konsultować pewien projekt, który był świetnie przygotowany, jednak pomysłodawcy nie przemyśleli jednego elementu – rentowności. W Excelu wszystko wyglądało pięknie, ale w rzeczywistości dramatycznie . Przychody  w tabelach wyglądały naprawdę imponująco, ale okazało się, że w rzeczywistości z narzędzia tej firmy korzysta dzisiaj 30 firm, a nie 1000 jak wynikało z Excela. Tych 30 firm generuje mniej przychodu, niż pensja jednego członka 14 osobowego teamu. Szczęśliwie przygotowaliśmy już plan, który zmieni tą sytuację i być może uda się tego dokonać, zanim skończą się w tym projekcie pieniądze od inwestora. ( Trzymam za Was kciuki Panowie! Growth hacking Was uratuje )

Finansowa motywacja.

Chęć zarabiania pieniędzy to nic złego, wręcz przeciwnie. Jednak na początku biznesowej drogi pobieranie wysokich wynagrodzeń jest najgłupszym co można zrobić, a jednak bardzo powszechnym zjawiskiem. Chęć szybkiego zysku prowadzi do szybkiego upadku i nie ma nic wspólnego z byciem przedsiębiorcą.
Z mojego doświadczenia wynika, że branża w której będzie działać firma powinna wynikać z odpowiedzi na proste pytanie, które powinien sobie zadać każdy przedsiębiorca. W czym jestem na prawdę dobry i sprawia mi to przyjemność? Szczera odpowiedź na to pytanie jest szalenie istotna, ponieważ rozwijanie firmy to praca na dwa etaty. To praca do późnych godzin. To momenty zwątpienia i rozczarowania. To konieczność rezygnacji z wielu przyjemności i umiejętność odłożenia ich na poźniej. A w chwilach gdy biznes nie jest rentowny i nastają trudne chwile… warto mieć radość z tego co się robi i przetrzymać trudne chwile. Trudno jest oddać się w pełni pracy, której się nie lubi, a nawet jeśli jest to możliwe… to regularne wyjazdy w Bieszczady będą koniecznością.
W byciu przedsiębiorcą nie chodzi wyłącznie o zarabianie pieniędzy. To styl życia, który przypomina masaż tkanek głębokich. Cholernie bolesny zabieg, po którym czujesz się połamany, a na drugi dzień budzisz się jak nowo narodzony. Tak samo jest w biznesie. Co chwile napotykasz na momenty, w których brakuje Ci kompetencji, brakuje wiary albo ktoś Cię zawodzi. Jesteś wiecznie gotowy na pracę i naprzemienne przyjmowanie pochwał i krytyki. Wieczne wzloty i upadki. Ale gdy docierasz do punktu „Z” odczuwasz coś takiego, co sprawia, że nie żałujesz podjętej decyzji. To właśnie czyni Cię Przedsiębiorcą.
Bartosz Mańkowski
administrator
Tworzę strategie marketingu w internecie i pomagam je wdrażać. Waliduję biznesy i pozyskuję klientów. Wykorzystuję treści, które generują efekty, media społecznościowe oraz technologię, która pomaga mi wyświetlać komunikaty właściwym osobom. Jeśli coś da się zautomatyzować to automatyzuję. Pochodzę z Wielkopolski więc potrafię dysponować budżetem. Jeśli chcesz pozyskać więcej klientów, lub zbudować firmę, to chętnie Ci pomogę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X