Nawyk mentalny cz.6 – Samodyscyplina

nawyki mentalne, samodyscyplina

Dzisiaj chciałbym Ci opowiedzieć historię o tym jak „tak” może zaistnieć w Twoim życiu. Wczoraj wieczorem wróciłem dosyć późno do domu. Niedzielne popołudnie spędziłem przygotowując się do poniedziałkowego spotkania, a następnie wieczorem byłem na pokazie Iluzjonistów. Oprócz zrozumienia, że iluzja jest czymś, co naprawdę mnie ciekawi zauważyłem również, że jest to coś, co w większości opiera się na zaangażowaniu widza w odrębną opowieść. Która notabene ma na celu odwrócić uwagę od meritum sztuczki, często nie będąc w żaden sposób związana z całą sztuką magii, a jedynie jej “otoczką” mającą przykryć jej matematyczne oblicze. Gwiazda tego wieczoru pokazywała w jaki sposób różnymi metodami dojść do sytuacji, w której oznaczona przez niego karta zawsze będzie na wierzchu.

Niesamowicie mnie to zainteresowało, bo przygotowywałem się do napisania o kolejnym nawyku jakim jest samodyscyplina. To tylko utwierdziło mnie w tym, że w każdym aspekcie życia można osiągnąć mistrzostwo dzięki odpowiednio zdyscyplinowanej pracy. Większość mojego życia opiera się na „przypadkach” oraz na zdyscyplinowanej pracy, a dzisiaj rano moja znajoma napisała, że nie lubi swojej szefowej i zastanawia się nad tym dlaczego jeszcze nikt jej nie zwolnił. Odpowiedziałem jej wtedy bez większego zastanowienia, że powinna robić swoje, a ona w mgnieniu oka zrozumiała i napisała „zdetronizuję ją”. Dzisiejszy nawyk to samodyscyplina, której duża dawka z pewnością pomoże mojej znajomej w osiągnięciu jej celu oraz pomoże Tobie w osiąganiu rzeczy, które z pozoru wydają się nieosiągalne.

Samodyscyplina z definicji jest  umiejętnością systematycznego działana w określonym, wyznaczonym wcześniej kierunku niezależnie od warunków zewnętrznych i nastroju. To umiejętność skoncentrowania się na celu oraz na długoterminowych zyskach z małych, codziennych kroków. To również silny charakter i umiejętność kontrolowania własnych emocji.

Podobno najlepsze historie to historie oparte na własnych doświadczeniach, dlatego opowiem Ci o tym nawyku na moim przykładzie. Na przykładzie, który doskonale pasuje do każdego z dużego i z małego miasta, zarówno młodego jak i doświadczonego już wiekiem człowieka. To historia o człowieku, który od dziecka czuł, że chce zrobić znacznie więcej niż może i wiedzieć znacznie więcej niż wie. To historia człowieka, który postanowił każdego dnia stawiać kolejne kroki, często tracąc balans i grunt pod nogami, gdy stawiane kroki były zbyt duże. Moja opowieść jest bardzo podobna do historii, które możesz przeczytać w większości biografii ludzi, którzy osiągnęli znaczące w życiu. Jest tak dlatego, że to właśnie te historie mnie zainspirowały i na każdym etapie życia dają mi potrzebną wiedzę, lub perspektywę, na podstawie której oceniam ryzyko i podejmuję decyzje.

Kilka lat temu gdy zadałem sobie szczere pytanie, o to, co chce w życiu robić. Napisałem wtedy na kartce papieru, że chce robić zdjęcia, nagrywać filmy, uczyć ludzi tego co wiem oraz być blisko sztuki i kultury. To był czas kiedy dużo o tym czytałem. Zwłaszcza o tym jaki sprzęt do filmowania wybrać, aby zmieścić się w miarę przyzwoitym budżecie. Był to czas kiedy podnosiłem się ze sporej porażki biznesowej i osobistej. Byłem pozbawiony środków do życia i w obliczu porażki zostałem sam. Korzystałem z pomocy finansowej rodziców, co strasznie źle wpływało na moje samopoczucie. Zwłaszcza na poczucie własnej wartości. wartości osobistej. Jednak nawet wtedy wierzyłem, że mogę spełnić swoje marzenie. A rodzicom będę dozgonnie wdzięczny za to, że mogłem na nich liczyć, choć wiedziałem, że pomagają mi kosztem swoich potrzeb.

Wszystkie pieniądze jakie wtedy miałem wydawałem na jedzenie oraz pozyskiwanie wiedzy. Wiedziałem jakie błędy popełniłem i wyciągałem z nich kosztowną lekcję. Miałem bardzo dużo czasu i większość dnia poświęcałem na czytanie książek oraz oglądanie filmów szkoleniowych, głównie tych opublikowanych na YouTubie. Robiłem bardzo dużo rzeczy, na które kompletnie nie miałem ochoty. Jednak rozumiałem, że to co chce w życiu osiągnąć ma swoją cenę. Gdy moi znajomi wychodzili się bawić ja się uczyłem i rozrysowywałem moje plany na flipcharcie.  Gdy traciłem wiarę w to, że się odbiję to wychodziłem pobiegać lub wybierałem się na długi spacer po lesie i słuchałem audiobooków. Nie wiem czy potrafisz sobie to wyobrazić, ale byłem jak gąbka, którą nasiąkała płynną wiedzą. Uwierzyłem wtedy w to, że niemal każdą potrzebną informację jestem w stanie pozyskać z darmo, jeśli tylko się do tego odpowiednio przyłożę. Moje przekonanie wynikało z tego, że podczas studiowania pism wedyjskich natrafiłem tam na słowa, które padły z ust jednego z wedyjskich bóstw. Te słowa mówiły o tym, że wiedza jest darmowa, jak owoc. Ale jeśli ktoś za Ciebie zrywa owoc to wykonuje pracę, a praca jest płatna. To wtedy rodziło się we mnie marzenie o tym, żeby wykorzystać moją wytrenowaną umiejętność pozyskiwania i przetwarzania wiedzy aby uczynić w przyszłości z tego mój zawód. To zresztą nie dziwiło nikogo z mojego bliskiego otoczenia, oprócz moich rodziców, którzy są z zawodu nauczycielami. Babcia śmiała się wtedy, że jak pójdę w ślady jej i rodziców to mnie wydziedziczy. Z tym zresztą wiąże się jedna z zabawniejszych historii rodzinnych, którą być może kiedyś opowiem. Jak pewnie widzisz żyłem w przekonaniu, że życie z wiedzy to niezbyt dobry pomysł, zwłaszcza finansowo. Jednak czułem, że moim powołaniem jest zbudować rentowny biznes a następnie dzielenie się tym jakich umiejętności i nawyków potrzeba aby zrobić to samo. Ta potrzeba dzielenia się tą wiedzą wynikała i wynika z tego, że wszystko co wiem to wiedza z książek i artykułów którą testowałem następnie w realiach biznesowych, lub po prostu doświadczenia wynikające z praktyki. Szcześliwie nie jestem księgowym, więc potrafię dobrze spać ze świadomością ile kosztowały mnie podjęte i niepodjęte decyzje.

Ale.

Nie miałem kapitału, więc zacząłem się rozglądać za możliwościami kredytowania, oraz uzyskania dotacji. Pewnego dnia byłem w rodzinnym mieście i wyszedłem z bratem do sklepu, choć, jak dobrze pamiętam… najzwyklej na świecie mi się nie chciało, bo było już późno. Po drodze spotkaliśmy jego kolegę, który chwalił się tym, że dostał dofinansowanie na otwarcie działalności gospodarczej z urzędu pracy i że wydał te pieniądze na samochód i jakieś inne głupoty. Zapytałem go o to, ile dostał tych pieniędzy. To była dokładnie taka kwota jakiej potrzebowałem, aby kupić dobrej klasy lustrzankę, laptopa oraz oprogramowanie potrzebne do obróbki zdjęć i montowania filmów. Po kilku miesiącach starania miałem już wszystkie narzędzia jakich potrzebowałem, aby zacząć prowadzenie mojego biznesu. Kompletnie nie wiedziałem od czego zacząć, bo wcześniej moje przedsięwzięcia opierały się głównie o sprzedaż usług podmiotów trzecich. Uwierzyłem wtedy w content marketing i zacząłem pisać bloga. To na potrzeby moich postów robiłem pierwsze zdjęcia. Dosyć szybko zacząłem dostawać pierwsze zlecenia i generować zadowalające mnie obroty. Już po kilku miesiącach zatrudniałem kilka osób, aż pewnego dnia dostałem zlecenie od bardzo dużej giełdowej spółki. Był to czas, gdy mój sprzęt był zniszczony po wyjeździe, ale wiedziałem, że taka szansa może się nie powtórzyć jeśli odmówię. Dlatego nie odmówiłem. Miałem problem z mikrofonem i okazało się, że film będziemy realizować w centrum miasta, przy ruchliwej drodze, w pomieszczeniu w którym była głośna wentylacja oraz rozsuwane drzwi, przy których siedzieliśmy. Jak się pewnie domyślasz ten film nie wyszedł. Właściwie był totalną porażką. Zabolało mnie to tym bardziej, że był to wywiad z osobą, której od dawna kibicuję i… mógłbym dużo opowiadać, ale nie o tym dzisiaj. Postanowiłem wtedy, że najpierw muszę odbudować posiadany zestaw do nagrywania aby wrócić do realizacji filmowych marzeń. Skupiłem się wtedy na tworzeniu grafiki oraz nagrywaniu trochę mniejszych produkcji co pozwoliło mi się dalej rozwijać. Jednak rynek pokazywał mi wtedy, że na wideo jeszcze za wcześnie. Klienci o wiele chętniej płacili za tworzenie contentu pisanego, więc na tym się skupiłem. Jednak moje marzenie zostało we mnie i rozwijałem je hobbystycznie. Przez długi czas zajmowałem się świadczeniem usług marketingowych i byłem w tym naprawdę dobry. Jednak gdzieś w środku gryzło mnie to, że robię swoją pracę tak dobrze, a wciąż pod jej efektami podpisują się inne osoby – w większości wykonywałem zlecenia jako podwykonawca dla znaczących agencji w europie. Aż do dnia kiedy  poznałem osobę, która zbudowała dom produkcji filmowej współpracujący z największymi, globalnymi markami. Pomyślałem, że jest to niesamowita okazja i pamiętam jak bardzo chodziłem szczęśliwy, że moje marzenie się materializuje. W ten sposób dostałem swoje tak i szansę na to, aby zrealizować moje marzenie. Dzisiaj jestem częścią firm, która pracuje dla największych firm w Polsce i na świecie oraz pracuję z niezwykle utalentowanymi ekipami filmowymi. Nadzoruję wszystkie procesy zachodzące w firmie – od sprzedaży, obsługi klienta aż po budżetowanie i rozwiązywanie codziennych wyzwań. Jest to dla mnie na tyle fascynująca przygoda, że nie potrafię siedzieć i patrzeć w tabelki z tylnego fotela. Dzisiaj sprzęt, o którym marzyłem i którego testy oglądałem jest naszym codziennym narzędziem pracy. Każdego dnia odczuwam radość z tego, że jestem tutaj, gdzie jestem. W blisko 300 metrowym studio, w którym nieustannie powstają reklamy w formacie wideo oraz genialne sesje zdjęciowe z gwiazdami, które dotąd znałem jedynie jako postacie ze świata ukrytego za telewizyjnym ekranem. Poznałem najbardziej podziwianych przeze mnie twórców polskiego Youtuba oraz blogosfery. Poznałem muzyków, na których kompozycjach uczyłem się grać na gitarze. A to wszystko dzięki temu, że naprawdę tego chciałem i byłem gotów na wiele, aby osiągnąć to marzenie. Do tego stopnia, że wiele nocy przespałem w studio, które właściwie w pewnym momencie było moim domem.

To czego chciałbym abyś nauczył się z tej krótkiej opowieści jest to, że wiara w realność marzeń oraz codzienne zbliżanie się ku jej realizacji to coś, co leży u podstaw największych sukcesów o jakich możemy dzisiaj oboje przeczytać. Nie twierdzę, że ja dzisiaj jestem człowiekiem, który osiągnął już pełnię swoich możliwości, bo tak z pewnością nie jest. Wciąż się uczę i popełnia niesamowitą ilość błędów. Stoi przede mną wiele wyzwań, których jeszcze nie znam. Jednak każde niepowodzenie uznaję jako lekcję, która przygotowuje mnie na te duże rzeczy, do których jestem stworzony. Do tej pory udawało mi się realizować wiele planów jednak teraz moim największym celem i marzeniem jest zrównoważenie życia i osiągnięcie równowagi w kluczowych dla mnie aspektach. Osiągnięcie samodyscypliny w pełnym jej znaczeniu. Zauważyłem, że brak regularnego sportu i znaczące pogorszenie nawyków żywieniowych negatywnie wpływają na moją wydajność, dlatego powróciłem do tego, co jest dobre dla mojego ciała.

Ja rozumiem samodyscyplinę jako holistyczne podejście do życia i zarazem sposób na życie. Jako odnoszenie sukcesów bez przepłacania ich zdrowiem i bez zaniedbywania życia prywatnego. Zatem aby ją posiadać trzeba być świadomym i skupionym na wszystkich czynnikach, które wpływają na ostateczny wynik życia. Poruszałem już temat nawyku planowania, który pozwala ustalić, co wejdzie w większy zbiór nawyków – samodyscyplinę. Wspomniałem również o nawyku notowania, który pozwala zapisywać pojawiające się trudności, pomysły oraz wyciągane wnioski. To one dają podstawę do analizowania postępów nad realizacją planu oraz pokazują w jakim miejscu jest nam potrzebne więcej samodyscypliny. Poruszyłem również temat czytania, które pozwala pozyskiwać wiedzę potrzebną do rozwiązywania napotykanych wyzwań oraz do poszerzania naszej perspektywy. Utrzymywanie wysokiej motywacji oraz umiejętne zarządzanie stresem to niewątpliwie jedne z tych czynników, o których warto abyś poczytał. Opowiedziałem Ci również o nawyku wczesnego wstawania, dzięki któremu możesz zyskać czas na realizowanie marzeń, a tym samym stracić największą wymówkę – brak czasu. Pokazałem Ci również, że przejmowanie się tym, co myślą inni nie ma większego sensu, bo w większości sytuacji oni nawet nie zwracają uwagi na to co robisz. A jeśli zwracają to robią to tylko dlatego, że zaczynasz pokazywać im swoim przykładem, że można. A dużo łatwiej kogoś ściągnąć w dół niż samemu zacząć realizować marzenia. Do tego zestawu dodamy jeszcze umiejętność zarządzania czasem, którą przygotuję dla Ciebie na podstawie kilku przetestowanych przeze mnie systemów zarządzania czasem i sobą w czasie.

Bartosz Mańkowski
administrator
Tworzę strategie marketingu w internecie i pomagam je wdrażać. Waliduję biznesy i pozyskuję klientów. Wykorzystuję treści, które generują efekty, media społecznościowe oraz technologię, która pomaga mi wyświetlać komunikaty właściwym osobom. Jeśli coś da się zautomatyzować to automatyzuję. Pochodzę z Wielkopolski więc potrafię dysponować budżetem. Jeśli chcesz pozyskać więcej klientów, lub zbudować firmę, to chętnie Ci pomogę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X